Defil Forum

Pełna wersja: Przetworniki od gitary Alko
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3
Witam, wracam po długiej przerwie, mówiłem na początku o tym, że pochwalę się dziełem polskiego lutnictwa lat sześćdziesiątych. Należy jednak najpierw doprowadzić​ ją do stanu pełnej używalności. Największy problem tyczy się fabrycznych customowych przystawek Kopoczka. Zanim wszystkie trzy umarły śmiercią naturalną to jedna z nich zdołała się odezwać przez chwilę, zanim stara, utleniona (do czarnego koloru) miedź skruszała. Był to bardzo słaby sygnał, szumiący, charczący. Lutnik w Łodzi (Pan Zbigniew Sekulski), lubiący grzebać w gitarach typu vintage - zajął się kwestiami dotyczącymi drewna i ogólnego hardwaru ,jednak nie mógł poradzić mi, co mam zrobić, zaoferował mi ewentualne zamienniki - przystawki od Fendera Coronado lub inne od Musimy oraz polecił kolegę po fachu P. Krysiaka w celu ew. pomocy z oryginalnymi przystawkami, ale temat później upadł.
Generalnie, przetworniki składały się z starej miedzi po przejściach, z trzech rozmagnesowanych kompletnie magnesów (chyba coś typu AlNiCo), metalowej płytki - miała charakter montażowy, ale podłączono pod niego oryginalnie masę sygnałową, była nieodizolowana od magnesów i była ferromagnetykiem - trudno określić mi jej wpływ na pole magnetyczne przetwornika, gdyż magnesy są tak słabe, że trudno cokolwiek powiedzieć, ale w przeszłości na pewno miała :). Metr drutu nawojowego miał opór około 5.1 ohma, a całe cewki od 2.6k do 2.9k. Największy opór miał przetwornik mostkowy. Cewka, ze względu na brak karkasu, nie została nawinięta regularnie, zwoje były dość luźne, miejscami nawet poplątane (miałem pomysł aby zdrową miedź przewinąć, ale ze względu na brak regularności było ciężko uniknąć "pętelek", które przy ponownym zwinięciu groziły pewnym zerwaniem cewki). Pan Kopoczek nie woskował przetworników, cewka, zanim została nałożona na magnesy, została ściśnięta lnianym, drobnym sznurkiem ok. 0.7 mm grubości i taśma parcianą. Cewkę z magnesem i płytkę połączoną lutem z cewką, wsadzono do plastikowej puszki, zapchano cienką, zwinięta w ruloniki tekturką, nałożono plastikową płytkę i prawdopodobnie zaklejono (klej nie dotrwał do naszych czasów).

Koniec opisu patentu Kopoczka. Czas na pomysł na odrestaurowanie. Przejrzałem cały thread o przetwornikach na naszym forum, było tam wiele ciekawych informacji, szczególnie odnośnie magnetyzmu. Generalnie zamierzam przymocować małe prostokąty drewniane do płytki między magnesami i na końcówki dla I i III magnesu, mniejsze i zaokrąglone - w ten sposób wykonam karkas, trochę prowizorycznie, ale uważam że będzie wystarczający, ewentualnie można nałożyć jakąś płytkę, która zapobiegnie zjeżdżaniu zwojów z magnesów. Co do magnesów to albo oddam je do Hathora, albo namagnesuję je sam (na razie próbuję z jednym, jak się uda, to powiem a jak nie to wybiorę się do Hathora). Drut miedziany o podobnej charakterystyce znajdę na allegro (czekam na odpowiedź od jednego z handlujących odnośnie oporu drutu 0.063mm, gdyż nie umieścił go w tabeli charakterystyki, a 0.06 ma 6 ohmów na metr, więc trochę za dużo). Przetwornik po wszystkim zostanie zawoskowany w mieszance parafiny i czystego wosku pszczelego i wsadzony do tej charakterystycznej białej puszeczki (jedną muszę dorobić, tzn dać komuś do wykonania, bo ma uwalony fragment.), a przestrzeń wolną między ścianami puszki i przetwornikiem dopełni się woskiem.
Teraz kilka pytań do Was:
1. Co myślicie o tym, żeby środkowy przetwornik został nawinięty i namagnesowany, jak w stratocasterze (wiem, że temat był poruszany przez innych pod tematem "przetworniki"), bardziej w zasadzie, zależy mi na opinii, czy warto tak zrobić, czy zostawić oryginalne ustawienie przystawek.
2. Jak uważacie, czy jakaś stara pompa próżniowa, nie wiem przykładowo z jakiegoś samochodu, będzie wystarczająca na potrzeby woskowania przetworników? Czy bardziej opłaca się oddać cewki do Hathora na woskowanie?
3. Czy płytka ferromagnetyczna pod magnesami, może być przeszkodą dla właściwego działania magnesów i zmian pola magnetycznego, czy fakt, że jest podłączona szeregowo z cewką, może mieć w zasadzie dodatkowe znaczenie?
Przepraszam, że tak długo.
To tyle, poniżej zamieszczam zdjęcia wszystkiego, co wyjąłem z przetworników.[attachment=2162]
Od siebie co mogę powiedzieć, że woskowałem przetworniki w zwykłym garnku, w mieszaninie parafiny i wosku pszczelego - dokładnych proporcji i temperatury kąpieli nie pamiętam w tej chwili ale efekt był bardzo zadowalający- oczywiście każde nawet najmniejsze podciśnienie zwiększy korzystny efekt woskowania:)
Nie jestem specem od przetworników, ale na mój gust byłoby wskazane nawinąć ten środkowy faktycznie odwrotnie, żeby przy współpracy ze skrajnymi nie podbijał brumów. Jednak wydaje mi się, że co wypróbowane rozwiązania, to wypróbowane rozwiązania...
Oczywiście masz swój zamysł na to, jak to ma być wszystko zrobione, ale skoro i tak już odchodzisz od oryginalnej konstrukcji, to ja bym się zastanowił, czy nie byłoby fajniej wykonać może humbuckerków? Wcisnąć w te puszeczki po dwa sztabkowe/płytkowe magnesy (tu pewnie faktycznie Hathor musiałby wejść na scenę), owinięte w przeciwnych kierunkach i połączone w serii (a może z wypuszczonymi końcówkami?... ;) ). Z nie za dużą ilością zwojów, żeby impedancja wyszła mniejsza niż w standardowych humbach. Miałem okazję zagrać kiedyś na basowym Alko który widnieje na stronie defil-vintage (czerwony "explorer"). Przetworniki Alko brzmią rzeczywiście jasno, więc pełen humbucker byłby ciemniejszy i mocno odbiegałby od brzmienia oryginału... ale gdyby nawinąć mniej zwojów, wyszłoby może coś bardziej w stronę niskooporowego (jak na humby) S560, a parametry powinny być, tak mi się wydaje, przyjemniejsze, dzieki konstrukcji humbuckerowej, która powinna zapobiec własnie powstawaniu brumów.
Nie wiem, czy to w ogóle ma jakiś sens, ale tak sobie pomyślałem... :P Może pomysł jest sensowny, tylko musi zostać "doszlifowany" specjalistyczną wiedzą, której akurat w tej dziedzinie nie posiadam.
Muflon, twój pomysł zostawię sobie na potem, bo w sumie zrobienie takiego humba w tej białej puszce, to byłaby fajna sprawa, ponadto zapobiegłoby konieczności ingerowania w drewno gitary (czego nie chcę), gdybym chciał zamieścić w Alko inny set przetworników (bardzo mała przestrzeń między strunami a topem); dlatego zamówię więcej białych puszek i coś najwyżej w tej kwestii będzie można pokombinować. Na razie skupię się na poprawieniu jakości oryginalnych materiałów. Co do woskowania, to podczas wakacji sprzed roku, w mieszance wosku zatopiłem, jako próbkę, cewkę starego trafo (bez pompy) i efekty rzeczywiście były niezłe, ale zawsze można coś poprawić, czyż nie?

A i w sumie zapomniałem o jeszcze jednej kwestii, czy wyekranowanie tych białych plastików miedzianą folią, dałoby w przypadku singli jakiś konkretny, pozytywny efekt?
Co do ekranowania nie dam sobie ręki uciąć i nic nie powiem w tej kwestii - ekranowałem cokolwiek tylko raz, była to komora potencjometrów, wyszło to średnio i z miernym efektem jeśli chodzi o parametry, tak więc nie czuję się kompetentny.

Co do woskowania, na TyTubie można znaleźć wiele filmików, gdzie ludzie woskują przetworniki w garnkach z rozpuszczonym woskiem. Tak po prostu, zanurzają je zwieszając za kabel... Ja jeszcze nie próbowałem, ale też będę musiał się tak zabawić. Myślę, że nawet jeśli miałoby to nie wyjść perfekcyjnie, to na pewno zmieni in plus walory brzmieniowe, a na pewno zapobiegnie sprzężeniom i mikrofonowaniu od deski.
Ekranowanie ma duzy wplyw na odglosy spowodowane wplywem innych urzadzen elektrycznych na gitare, z tego co zauwazylem ma niezauwazalny wplyw na brumienie singli. Uwazam, ze warto ekranowac gitary- robi sie ciszej☺trzeba uwazac tylko na petle mas...wyekranowalem w sumie ok 10 gitar
To prawda Konrad, tylko u mnie jest ciekawie, gdyż nie mam stricte komory przetworników i problematyczne wydaje się wyklejenie taśma miedzianą gitary posiadającej pudło. Chyba żeby zrobić dla komory przełącznika klawiszowego, potencjometru i gniazda czegoś rodzaju puszki z np. blaszki miedzianej, która stykałaby się z oklejoną taśmą miedzianą pleksą.
Jutro nadam paczkę do Hathora. Przy okazji dam mu do namagnesowania magnesy od Jolanowskich Spektrum. Odbiegając trochę od tematu mojego posta chciałbym także namagnesować muzy S560, czy jest to możliwe bez dobrania się do wnętrzności tego humba, bo żywica utrudnia wszystko? Ponadto czy ktoś z Was poprawiał chromowanie puszek (przykładowo w zakładzie galwanizacyjnym), bo chromu już zero zostało na muzach i zaczyna mosiądz być atakowany przez korozje, patynę?
Jestem zadowolony z woskowania i magnesowania moich singli z Samby w Krakowie. Odzyskaly swoje parametry i lepiej teraz brzmia. Niewielki koszt a duzy zysk na brzmieniu no i nie ma mikrofonowania.
Witam Kolego Al-Ko owner, jeśli mogę coś dodać do tematu tej gitary alko, mam takową tylko z dużymi brakami, jest gryf malowany oryginalnie bezbarwnym korpus i tu ciekawostka oryginalny lakier w kolorze seledynowym,są klucze i to wszystko,ale wyraźne ślady do z wymiarowania pickguarda są również oryginalne klucze. A teraz prośba pisze Kolego o możliwości wykonania puszek na wzór oryginału pod przetworniki, czy istnieje taka możliwość by zakupić takowe u Kolegi, ewentualnie jakie jeszcze inne części mógłby Kolega pomóc zdobyć.
Pozdrawiam
Z częściami to ciężko. Puszki optymistycznie założyłem, że się je jakoś wykona, ale nie udało mi się załatwić po znajomości druku 3D, a tak to koszt może być dość drogi (jednakże nie porzucam poszukiwań, jak nie teraz to najwyżej później się coś znajdzie). Co do pickguarda, jeżeli masz ten sam model, to będę mógł Ci jakoś pomóc (jak będę miał czas ofc, robię parę rzeczy na raz, a wakacje się kończą). Jakbyś mógł, to prześlij zdjęcia Twojej, będę mógł wtedy powiedzieć więcej, bo zresztą sam mam jedno pytanie. Zależy mi szczególnie na zdjęciu topu, gdyż mam wątpliwości, co do mojego egzemplarza.
Stron: 1 2 3
Przekierowanie